INBOUND MARKETING BLOG

  • Stefan Materzyński
  • 21-2-2014
  • e-mail marketing, media społecznościowe,

media-email-synchronizacja-1E-mail marketing ma za sobą długą historię i większości firm nie trzeba przekonywać o jego walorach. Media społecznościowe to z kolei nowa forma kontaktu ale nadzwyczaj popularna, a co za tym idzie intensywnie się rozwijająca.  W bardzo wielu przypadkach obie metody marketingowe wykorzystywane są do kontaktu z klientem, ale niestety oddzielnie. Natomiast pełna integracja znacznie zwiększy poziom odniesionych przez nas korzyści oraz otworzy przed nami wcześniej niedostępne opcje i możliwości. Badania przeprowadzone przez (getresponse) mówią o wzroście klikalności rzędu 115%, uzyskanej właśnie dzięki integracji tych dwóch metod.

Korzyści

Otrzymujemy dwie różne drogi do kontaktu z klientami, każda przyciągająca z większą siłą trochę inny rodzaj odbiorców, często zupełnie niedostępny dla tej drugiej strony.  Poczta elektroniczna to ludzie dojrzali, stali w swoich przekonaniach, natomiast media społecznościowe bardziej przykuwają uwagę młodego pokolenia. Otrzymane dwie bazy danych możemy z kolei połączyć, zachęcając obie grupy do nawiązania dodatkowego kontaktu tą drugą metodą.

Marketing mediów społecznościowych posiada swoje ograniczenia – nie ma w nim mowy o bardziej zaawansowanej automatyzacji. Tutaj przychodzi nam z pomocą e-mail marketing.  Zebrane dane z mediów społecznościowych w połączeniu z tymi otrzymanymi z kampanii e-mail marketingowej pozwolą nam na jeszcze bardziej precyzyjną segmentację i personifikację naszych wiadomości. Przykładowo po tym jak nasi odbiorcy reagują na konkretne wpisy na facebooku możemy przydzielić ich do konkretnej grupy mailingowej, a tak otrzymaną, posegmentowana bazę możemy wykorzystać, jako dobrą podstawę do późniejszych działań marketing automation.

old-dream

Metody Integracji

Możemy do tematu podejść na wiele sposobów i do dyspozycji mamy całkiem spory arsenał metod. Ważne jest, jednak to by wziąć się za sprawę spokojnie, zaczynając od elementów, które mają w naszej sytuacji najwięcej sensu, a dopiero później po pierwszych sukcesach uzupełniać nasze działania o  kolejne rozwiązania. Pozwoli to nam w pełni skupić się na wybranych elementach i maksymalnie wykorzystać ich możliwości. Sugeruję koncentrację naszych sił na jednym, konkretnym medium społecznościowym.

Zacznijmy od ikon zachęcających naszych odbiorców e-mail do zainicjowania akcji z wybranym przez nas medium, np. z facebookiem. Krokiem w dobrą stronę jest sama ich obecność na co większość przedsiębiorstw już zwraca uwagę. W złą – ich niska zauważalność. Przy rozmieszczaniu ikon zdecydowanie odradzam jakąkolwiek nieśmiałość. Powinny one być łatwo zauważalne i o pokaźnych rozmiarach.

Czym większa ilość kanałów kontaktu tym większe nasze zapotrzebowanie na kontent. Nasuwa się pytanie czy powielać go tak by np. odbiorcy facebooka i naszego newslettera otrzymywali te same treści, czy może wręcz przeciwnie dbać o to by każdy z kanałów oferował coś innego. Opinie wśród ekspertów są tutaj podzielone, ale my jesteśmy jak najbardziej za tą drugą opcją. Przede wszystkim różne media  różny sposób wyświetlają tą samą informację. Też my użytkownicy preferujemy określone urządzenia do otwierania wybranych form kontaktów. Weźmy za przykład pocztę elektroniczną, która w obecnych czasach masowo jest otwierana na smartfonach. Taki rodzaj wiadomości musi być zwięzły, nie obarczony wygórowaną grafiką, tak by internet mobilny podołał naszym wymogom. Innym powodem jest optymalne wykorzystanie możliwości oferowanych nam przez wybrane kanały. Jedne zachęcają do wysyłania krótkich newsów (e-mail), a inne do publikowania ciekawych artykułów(facebook, dowolny blog), a jeszcze inne do zamieszczania ciekawej grafiki (Pinterest), lub kierowania konkretnych ofert biznesowych(Linkedin). Na koniec wspomnę jeszcze o adresatach naszych wiadomości i ich prawdopodobnym uczuciu irytacji lub znużenia wywołanym ciągłym otrzymywaniem tego samego kontentu. „ O mam nową wiadomość, a to od nich, pewnie to samo co wcześniej tam otrzymałem, nie warto sobie zawracać tym głowy ” – to przykładowy, ale całkiem prawdopodobny tok myślenia naszych klientów. Nie znaczy to jednak, że powinniśmy całkowicie zrezygnować z duplikacji naszej treści, ale zarezerwujmy to działanie tylko dla tej najważniejszej, lub cechującej się największym zainteresowaniem.

Kolejne metody zostaną omówione za tydzień.